Nasi partnerzy

kalkulator ratalny

Test roweru GHOST EBS RACE C

RAMA I WIDELEC

Rama EBS Race zbudowana jest z cieniowanych rur z aluminium 7005. Pokaźne przekroje budzą respekt i zapowiadają dużą sztywność ramy. Co ciekawe, przekroje rur są okrągłe.


Już prawie napisałem „klasycznie okrągłe”, gdy zdałem sobie sprawę, że w czasach, gdy niemal każdy producent ram oferuje większość z nich zbudowanych z rur o wymyślnych przekrojach, okrągłę rury to nie klasyka, a ekstrawagancja. No więc rama zbudowana jest z rur o ekstrawagancko okrągłych przekrojach. Tylny widelec jest solidny i prosty w budowie. Haki kół nie są zbyt finezyjne, a ich wielkość wywołuje skojarzenia raczej z rowerem górskim niż leciutka szosówką. Główka ramy to starannie wykonana „klepsydra” dostosowana do sterów zintegrowanych. Rama jest bardzo starannie pospawana, widac, ze jej produkcję zlecono którejś z renomowanych wytwórni ram. Ogólne wrażenie, jakie we mnie wzbudził design i wykonanie ramy to solidność, brak polotu projektanta i zero mrugnięć okiem w stronę osób lubiących delektować się finezyjnymi wykończeniami i detalami. Rama budziła za to zaufanie swoją solidnością, co równocześnie powodowało obawy o stan mojego „piątego punktu podparcia” po pokonaniu dłuższego dystansu na fantastycznych polskich szosach przygotowywanych do Euro 2012.

Karbonowy widelec o aerodynamicznie ukształtowanych ramionach to miły dodatek do ramy. Po pierwsze…. fajnie mieć karbonowy widelec w szosówce, po drugie znacznie lepiej niż aluminiowe i większość stalowych sztućców tłumi on nierówności, po trzecie jest znacznie lżejszy.

 

Koła


Shimanowski zestaw ze średniej półki, czyli WH-R550 plasuje się nieco niżej (na poziomie grupy 105) niż napęd Ultegra, w który wyposażono rower. Koła te nie urzekają bardzo niską masą, znane są jednak z niezawodności i odporności na uszkodzenia. Są przy tym sztywne, dzięki czemu nawet osoby o sporej masie ciała mogą cieszyć się z precyzyjnego sterowania rowerem i efektywnego napędzania. Opony Schwalbe Stelvio w rozmiarze 23 mają znikome opory toczenia, nawet jak na opony szosowe, a przy tym bardzo dobrze sprawują się w zakrętach.

 

Napęd i hamulce


EBS Race obwieszony jest komponentami z wysokiej półki, bo należącymi do grupy Ultegra. To wysoko, bo tuż poniżej ultrawyczynowego Dura-Ace. Ultegra zachowuje większość cech topowej grupy przy nieznacznie większej masie i korzystniejszej cenie. Co ważne, EBS Race wyposażony jest w 10-biegową wersję napędu. Miłośnicy nowinek technicznych będą wniebowzięci. Klamkomanetki i przerzutki działają bardzo szybko i precyzyjnie, trudno tutaj mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Redukcja jak i wrzucanie twardszych biegów są bardzo szybkie i ciche. Silny nacisk na pedały w znikomym stopniu pogarsza działanie przedniej przerzutki, nie ma natomiast praktycznie wpływu na działanie tylnej. Ergonomia „łap” czyli chwytów klamkomanetek jest wzorowa i moim zdaniem znacznie przewyższa to, co ma do zaoferowania konkurencja, czyli Campagnolo. Klamkomanetki przygotowane są do współpracy z „komputerem pokładowym” Shimano – Flight Deck, ale trzeba szczerze przyznać, że mało kto używa tego gadżetu.


Korby to dość ekstrawagancki wyrób FSA. Ramiona wykonane częściowo z włókna węglowego z daleka przyciągają uwagę i mile łechtają ego właściciela roweru. Zastosowane zębatki to tzw. wersja kompakt, czyli dwie tarcze, większa o 50 zębach, mniejsza o 34. Z założenia to zestaw dla osób o mniejszej sprawności lub jeżdżących sporo w górach, jednak nie mających ochoty zakładać trzyrzędowych suportów, o których część starych szosowych wyjadaczy wyraża się z głęboką pogardą (zazwyczaj mówią to ludzie z nizin ;). Mniejsza tarcza (34 zęby) w połączeniu z kasetą o dużej rozpiętości przełożeń (12-25) pozwala pokonywać bez większego wysiłku całkiem strome podjazdy. Duża tarcza, której do klasycznej wersji brakuje 3 zębów, nie jest problemem w większości sytuacji. Jedynie na drogach wiodących lekko w dół, pokonywanych z wiatrem, może „braknąć przełożeń” ale raczej przy prędkości sporo przekraczającej 50 km/h


Niestety, w wyposażeniu EBS-a trafiła się też mina. Usiłując za wszelką cenę utrzymać przystępną cenę roweru, product manager postanowił zaoszczędzić na hamulcach i, zamiast konsekwentnie wyposażyć rower w Ultegrę, zamontował hamulce Tektro R740. Co go podkusiło? Siła tych hamulców drastycznie odstaje od poziomu reprezentowanego przez grupę Ultegra. Oczywiście nie ma się czego obawiać, rower da się bezpiecznie zatrzymać, jednak jakość działania bardzo odstaje od intuicyjnie obsługiwanej i lekko działającej Ultegry.


Osprzęt


Pozostałe komponenty to średnia półka. Mostek i sztyca to firmowe produkty Ghosta, wykonane przyzwoicie przez którąś z tajwańskich fabryk. Nie budzą zastrzeżeń, ale też nie wywołują zachwytu. Na pochwałę zasługuje dobór siodła. Mimo niewielkiej masy jest wygodne i dobrze tłumi nierówności, do tego stopnia, że w trakcie jazdy zsiadłem z roweru i sprawdzałem, czy nie jest to siodło na tytanowych prętach. Kierownica to podstawowy model Ritcheya i na tym możnaby skończyć jej opis, gdyby nie to, że wydaje się za wąska w stosunku do rozmiaru. Rama o słusznym rozmiarze 56cm miała zamontowaną kierownicę zaledwie 40cm szerokości, to co najmniej o 2 cm za mało.


JAZDA


Ghost EBS Race C jest dość krótkim rowerem, zarówno jeśli weźmiemy pod uwagę bazę kół, jak i długość kokpitu. W połączeniu z ostrym kątem główki ramy powoduje to, że rower bardzo szybko reaguje na ruch kierownicy czy pochylenie go na bok. Dzięki temu EBS skręca niezwykle precyzyjnie i zachowuje się niczym rasowa szosowa wyścigówka. Rama jest sztywna bocznie, jednak ku mojemu miłemu zaskoczeniu bardzo dobrze rozprasza nierówności. Komfort poprawia karbonowy widelec i wspomniane wyżej siodło. Na zjazdach z dużą szybkością EBS zachowuje się spokojnie, a w zakrętach jest przewidywalny, nie ma tendencji do „wyjeżdżania” na zewnątrz łuku i raczej nie spłata niemiłego figla kierującemu. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na hamulce o pozostawiającej do życzenia sile ścisku. Wolniejsza jazda wymaga więcej uwagi ze względu na wspomnianą wcześniej zwrotność roweru.

Podjazdy pokonuje się lekko i przyjemnie dzięki niskiej masie roweru (około 8,5 kg bez pedałów to niezły wynik w tej klasie cenowej), miękkim przełożeniom i dość wygodnej pozycji, nie powodującej nadmiernego rozciągnięcia pleców (oczywiście jak na rower szosowy).


PODSUMOWANIE


Ghost EBS Race C to bardzo ciekawy rower. Po pierwsze, jego cena w zaproponowanej przez producenta konfiguracji jest naprawdę zachęcająca. Po drugie, uważam, że mimo „wyścigowej” nazwy, jest to rower przeznaczony raczej dla osób, których nie interesuje wyczyn rozumiany jako ściganie się w peletonie. Dość komfortowa pozycja oraz dobór przełożeń wskazują, że jest to raczej rower dla osoby, która jeździ dużo dla przyjemności, jednak nie ma ochoty katować się na wyczynowym, ale niewygodnym sprzęcie i męczyć się ze sztywnymi biegami tylko dlatego, że takich samych używają koksiarze prujący z zawrotną szybkością po mniej lub bardziej wielkich pętlach. Jego nabywca niekoniecznie ma ochotę golić łydę i ubierać się w obcisłą, pstrokatą lycrę z reklamami ekspresów do kawy i firm handlujących glazurą, wymaga jednak od sprzętu niezawodności i „wyczynowej” jakości działania. EBS Race C spełni te wszystkie oczekiwania. Najlepiej po wymianie hamulców ?


Plusy

- bardzo atrakcyjna cena

- rama dobrze tłumiąca nierówności

- napęd Ultegra

- niska masa


Minusy

- mało finezyjne wykończenie ramy

- słabe hamulce

 

Źródło: rower.com